O dwóch takich, co ukradli dowód.

 

- Skąd miałem wiedzieć, że nie powinienem tego robić? – spytał Sasori bez wyrazu, spoglądając na trzymany w dłoni papier.

- Myślałem, że będąc osiemnastoletnim, poważnym człowiekiem wiesz, że włamywanie się do czyjejś szafki i kradzież jego dokumentów to nie jest najlepszy – i najlegalniejszy – pomysł! – krzyknął Nagato. Jego powieka zadrgała nerwowo kilka razy, kiedy zaczął on zastanawiać się nad możliwym dalszym planem działania.

                              Kawamoto najprawdopodobniej nie zauważył jeszcze zniknięcia swojego dowodu, co kupowało im trochę czasu. Ale, niestety, niewiele. Dlaczego Akasuna musiał być tak nieprzystosowany społecznie?! Naprawdę nie zastanowił się kilka razy nad tym, jak to brzmi.

               Uzumaki wziął głęboki wdech i zamyślił się.

- Gdybyś wcześniej ukradł też jego klucz, to byłoby to łatwiejsze, wiesz? – westchnął cierpiętniczo, ściskając palce na grzbiecie nosa – Mamy piętnaście minut do końca jego lekcji. Wygląda na to, że będziesz musiał mu go zwrócić w normalny sposób.

               Niższy obrzucił go morderczym spojrzeniem, ale się nie odezwał. Nie chciał tego przyznawać na głos, ale wiedział, że emos miał rację. A on spierdolił. Jak zawsze, kiedy chodziło o jakikolwiek kontakt z drugim człowiekiem.

               Artysta niechętnie pokiwał głową i pomaszerował w kierunku klasy blondyna.

***

- Znalazłam twój dowód – powiedział Sasori głosem całkowicie wyzutym z emocji.

               Deidara zamrugał kilka razy, wyraźnie zdziwiony, po czym wziął trzymany przez czerwonowłosego dokument.

- Ech… dziękuję, hm? Nawet nie wiedziałem, że go zgubiłem… - podrapał się po głowie, co i raz przenosząc wzrok z chłopaka na kartkę.

- Teraz już wiesz – odburknął Akasuna na odchodne, kierując się do wyjścia ze szkoły.

***

- Może mu zależy, hm!

- Albo po prostu jest przykładnym obywatelem i postanowił nie brać na ciebie kredytu? – ugasił jego zapał Itachi, nawet nie podnosząc wzroku znad telefonu.

- Ta, dzięki… - wywrócił oczyma Kawamoto. Po chwili jednak zmarszczył czoło, a na jego twarz wstąpiło przerażenie – Czekaj… Przecież dowód był w mojej szafce. Nie mogłem go zgubić. Jak on go-

               Uchiha momentalnie przeniósł spojrzenie na blondyna, uświadamiając sobie, co to oznaczała.

- Może jednak mu zależy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Emos and their labrador joyfriends || Viego x Akshan highschool au

Bal [Harry x Hermiona, cu] | Alias średnio udane Harmione, bo po raz pierwszy piszę coś z HP-

Sylwester [Sasori x Deidara, human au] | Alias Brzask Człowiek Złoto-